Już za parę miesięcy w stolicy Francji za wyrzucenie niedopałka na ulicę trzeba będzie zapłacić karę w wysokości 35 euro – to decyzja władz Paryża. Okazuje się, że każdego roku z ulic miasta zbiera się 315 ton niedopałków czyli 350 milionów wyrzucanych na ziemię „petów”.
Paryski ratusz wypowiedział walkę zaśmiecaniu miasta przez palaczy. Zgaszenie papierosa na chodniku będzie karane grzywną, taką jaką karze się obecnie za niesprzątanie odchodów po swoim psie czy oddawanie moczu na ulicy. Według oficjalnych danych w pierwszym półroczu ubiegłego roku w Paryżu ukarano grzywnami za zanieczyszczenie miasta około 12 tys. osób.
Władze miejskie przyznają, że problemem Paryża jest niedostateczna liczba „wygaszaczy” do papierosów, doczepianych do ulicznych koszy na śmieci. Takich urządzeń jest do tej pory w stolicy tylko 2 tys. Ratusz obiecuje, że – aby wykorzenić plagę rzucania niedopałków na trotuary – do końca tego roku zainstaluje od 10 do 15 tys. nowych wygaszaczy. Docelowo mają być w nie wyposażone wszystkie paryskie uliczne śmietniki. – Będziemy karać grzywnami dopiero po zainstalowaniu znacznej liczby wygaszaczy – zapewnił zastępca mera Paryża Francois Dagnaud. Dodał, że już jednak teraz paryżanie powinni „wyrobić w sobie nowy odruch i nie rzucać niczego na ziemię”. Ratusz argumentuje, że niedopałki nie tylko szpecą pejzaż metropolii, ale też zwiększają zanieczyszczenie środowiska, gdyż rozkładają się bardzo powoli i w rezultacie zatruwają miejskie wody.
źródło: PAP












Mnie także denerwuje jak w Polsce widzę sterty petów. Dobrze, że we Francji się tym zajęli. Jakoś nie wiem jak człowiek, który uważa się za kulturalnego (np. palacz) może w ogóle zaśmiecać przestrzeń publiczną. Szczególnie dużo petów widać przy dworcach, uczelniach i na trawnikach. Czas na zrobienie z tym porządek także i w Polsce. Dodatkowo zasmuca mnie, że niektórzy palacze tuż przed wejściem do autobusu dopalają papierosa i niemalże wydmuchują dym do środka autobusu. Strasznie to jest uciążliwe.